Sławomir Broniarz zarzuca minister Zalewskiej cynizm, a premierowi stosowanie szantażu psychicznego wobec nauczycieli. Prezes tłumaczy się także z sobotniej, kontrowersyjnej wypowiedzi o zagrożeniu promocji uczniów do następnych klas.

Sławomir Broniarz w rozmowie w TVN 24 z Konradem Piaseckim odniósł się do kilku kwestii dotyczących zbliżającego się strajku. Pierwszą z nich jest frekwencja. Prezes ZNP zapowiedział, że „jeśli nic się nie wydarzy”, w strajku weźmie udział ok. 85-90 proc. placówek w naszym kraju. Zaznaczył również, że ZNP spodziewa się poparcia ze strony nauczycieli będących w oświatowej „Solidarności”, którzy działają na rzecz wspólnego interesu, jakim jest poprawa polskiej edukacji. Zwrócił uwagę, że ta sprawa nie powinna nauczycieli różnić „politycznie ani związkowo”.

Prezes Broniarz tłumaczył się także z kontrowersyjnej wypowiedzi dla Radia Zet. Podczas sobotniego wywiadu stwierdził bowiem, że „strajk to nie wszystko”, a „nauczyciele mają potężny oręż, jakim jest promocja uczniów”, a jeśli ten zostanie wykorzystany, może spowodować w edukacji „kompletny kataklizm”.

Prezes ZNP przyznał, że słowa, które padły mogły brzmieć „nadmiernie emocjonalne”, ale były reakcją na lekceważącą wypowiedź Anny Zalewskiej, dotyczącej niewielkiej skali protestu. Ostatecznie uznał, że jego wypowiedź okazała się skuteczna i sprawiła, że sprawy zaczęły toczyć się szybciej, bo dotychczas rząd nie przedstawił żadnej propozycji.

– Od mniej więcej soboty sprawy przyspieszyły. Dzieje się to dlatego, że pojawiła się rzeczywiście groźba, którą zawisła w powietrzu. Już na 25 marca. To niestety bardzo odległy termin. My czekamy na rozmowy już dzisiaj – tłumaczył.

Sławomir Broniarz odniósł się także do komentarza premiera Morawieckiego dla zaistniałej sytuacji, oskarżając go o szantaż psychiczny stosowany w stosunku do nauczycieli.

– Piłka leży dzisiaj po stronie rządu i tracimy czas na jakieś przepychanki słowne, na niepotrzebną dyskusję w tym zakresie – dodał.

Przypomnijmy, że ZNP oraz Forum Związków Zawodowych żądają tysiąca złotych podwyżki od stycznia tego roku, natomiast oświatowa „Solidarność” domaga się 15 proc. wzrostu wynagrodzeń od stycznia br., a kolejnych 15 proc. od przyszłego roku oraz skrócenia ścieżki awansu zawodowego nauczycieli.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przypomina o przyznanych i planowanych podwyżkach, które w sumie spowodują wzrost nauczycielskich pensji o 16 proc.

Czy jednak Pan Broniarz zdaje sobie sprawę, że mocno może szkodzić uczniom i rodzicom planując strajk w terminach egzaminów? – Na to pytanie nie mamy jednak odpowiedzi …

Agata Pąchalska

Treść tylko dla zarejestrowanych Użytkowników!
Prosimy zalogować się.

Zaloguj się